Book: Córa Piastów



Władysław Syrokomla

Córa Piastów

Powieść z dziejów litewskich — 1282 r.[1]

Utwór opracowany został w ramach projektu Wolne Lektury przez fundację Nowoczesna Polska.

I.

I znowu chodźcie posłuchać ciekawie, —

I znowu bitwę przed oczy wam stawię,

I znowu kreślę litewskie postacie,

Brodate, dzikie, ubrane w niedźwiednie[2],

Miękkie jak dzieci, gdy w domowej chacie,

Straszne, gdy idą w krainy sąsiednie,

Kiedy dzikości popuściwszy wodze,

Kąpią się we krwi, rabują w pożodze[3].

Nawet, niepomny obowiązków syna,

W niedobrej chwili kreślę ich oblicze,

Gdy ich bojaków[4] skrwawiona drużyna

Wiedzie z sąsiady[5] wojny napastnicze

I w cztery strony, czterma[6] wiatry bieży[7]

Dla brzydkiej zemsty lub brzydszej łupieży.

II.

Wstyd nie płomieni synowskiego czoła,

Że mych praojców łupieżcami zową:

Czyż ich sąsiady żyjące dokoła,

Co wyznawały wiarę Chrystusową,

Lepsze poganom podawały wzory

Bratniej miłości i świętej pokory?

Kiedy zachodni rycerze jak fala

Zabijać Litwę dla odpustu płyną,

Zowiąc jej synów dziećmi Beliala,

Dzikim potworem i leśną gadziną;

Czegóż się dziwić, że gromada dziczy

Głowę podniesie i żądłem zasyczy,

Gdy krew'[8] bojową Kawas[9] mu poruszy,

Kiedy go Perkun[10] do zemsty poduszczy?

Bardziej się dziwić, gdy dziki syn puszczy

Słodkim uczuciom da przystęp do duszy,

Gdy bałwochwalcy marsowa[11] jagoda[12]

Łzami czułości zaleje się hojnie,

Kiedy starcowi dłoń synowską poda,

Gdy uszanuje słabszego na wojnie,

Kiedy oszczędzi dla rycerskiej cześci[13]

Głowę dziecięcą albo wstyd niewieści.

Spytajcie wtedy: skąd on cnotę bierze?

Gdzie on to widział? kto w nim ludzkość budzi?

Czy własne serce? albo leśne zwierzę?

Skąd się nauczył? — pewno nie od ludzi!

Gdy doń Krzyżacy pukają we wrota,

Wie, co go czeka od wyznawców Chrysta:

Starcom zaguba, niewiastom sromota,

Mężom kajdany i hańba wieczysta,

A chacie płomień, a bogom zniewaga —

Nikt nie wymodli, nikt się nie wybłaga.

I Litwin — srogi, gdy twierdzę zdobędzie,

Pluska się we krwi, nie oszczędza jęku,

A miecz i ogień, zniszczenia narzędzie,

Nie dopuść Boże widzieć w jego ręku!

Jednak wśród ognia, wśród jęków skonania

Uszy zatyka i oczy zasłania:

Bo mu potrzeba być sroższym od zwierza,

A on własnemu sercu nie dowierza.

Żelaznym hełmem uzbrojona głowa

Lęka się dumek[14], co rozczulić mogą,

A dzielna ręka w godzinę złowrogą

Od bicia serca zadrżeć mu gotowa:

Och! bo to serce bogowie odlali

Z miękkiego wosku i ze twardej stali.

III.

Stareć[15] to czasy, które wam wygwarzę[16].

Dawno już w próchno rozpadły się ręce

Owego ludu, co w szumnym rozgwarze

Dał Trojdenowi[17] oznaki książęce,

Co mu zwierzając przyszłość swojej doli,

Przybrał młodzieńca w uroczyste szaty,

W szkarłatną szubę[18] i kołpak[19] soboli[20],

Dał mu miecz kuty i pancerz bogaty.

Ten miecz i pancerz, i szubę z hatłasu[21]

Dawno już wilgoć przejadła z mogiły;

Trzy łokcie ziemi i sześć wieków czasu

Tamtejszych ludzi dawno już przykryły.

W stolicy Kniaziów, w odwiecznym Kiernowie,

Kurhany władców zaorane miedzą[22];

Śpi stara Litwa — a jej potomkowie

Nawet podania swych ojców nie wiedzą[23].

Zimnym toporem ścinają dąb wzniosły

Z piersi pradziada na grobie wyrosły;

A z niego drewka szczepiąc[24] do komina,

W święto do ognia zaprosiwszy gości,

Naród cóś[25] marzy, niby przypomina,

Majaczy powieść o starej przeszłości.

Wtedy cóś burzy jego krew zaskrzepłą,

Iskra zapału odżywa w nim jawna;

Czy to z powieści, czy z kominka ciepło?

Może ten ogień tlał w duszy od dawna?

Bóg raczy wiedzieć!

IV.

Litewską stolicę

Po Narymuncie[26] objął Trojden młody.

Już go poznały sąsiednie narody,

Gdy jeszcze sprawiał podlaską dzielnicę,

Wiedzieli o nim i cudzy, i swoi,

Że mądry w radzie, a chrobry we zbroi.

Ze swej stolicy, jak ze skały sokół,

Śledził, skąd grożą najbliższe zamachy:

I Ruś, i Niemców, Mazowsze i Lachy[27]

Bystrem spojrzeniem obrzucił naokół.

Wszędy wrogowie na Litwę zażarci,

Gotowi działać czy jawnie, czy zdradnie.

Trojden rozmyślał: kogo naprzód skarci?

Czyje najazdy uprzedzić wypadnie?

Najniespokojniej jego oko pada

Na Mazowiecką dzielnicę Konrada[28].

V.

Syn Ziemowitów — od Białego Leszka

Dzierżył te kraje na prawach wasali.

Znajoma Litwie na Mazowsze ścieżka,

Znajome pola, gdzie krew przelewali,

I twarde mury mazowieckich grodów,

I twarde piersi tamecznych narodów.

Dziś dobra pora odznaczyć się świetnie:

Trojden wypadków mazowieckich świadom,

Konrad, pacholę siedemnastoletnie,

Sił jeszcze nie ma oprzeć się napadom;

Matka, po życia smutnego kolejach,

Mężowskiej śmierci płacząc dogorywa;

A lud Mazowszan pracuje we żniwa,

A baronowie polują po kniejach,

A starostowie ucztują w komnatach,

A straż zamkowa usypia na czatach.

Niechże ucztują, niech bawią się sami,

Niech śpią ich straże z bardyszem[29] we dłoni,

Nim róg litewski pobudkę zadzwoni

Pod ceglanemi ich grodów basztami.

VI.

Trojden dał hasło o rannej jutrzence:

Pokorne echo z gór, lasów i rzeki

Poniosło pilnie rozkazy książęce —

Przez dzień obiegło po Litwie dalekiej,

Że każda strona, każdy Litwy przedział

Już się wieczorem o haśle dowiedział.

I z gór, i z lasów wychyliły głowę

Srogie postaci wojowniczej dziatwy.

Śpieszą pod Kiernów wojska Trojdenowe,

Że ich rachunek zaprawdę niełatwy,

A wszystko krzepka gdyby[30] dęby młodzież,

Chrobre[31] jej twarze, a straszliwa odzież.

W niedźwiedzich szubach, kudłami do góry,

Przy bokach trąba i siekiera wisi,

W rękach oszczepy, korbacze[32], kostury,

A zamiast czapki łeb wilczy lub rysi,

A jeszcze inszy uczepił na czole

Długie kły dzika lub rogi bawole;

A konie Litwy oszyte w rogoże[33]

Parskają spięte tręzlą[34] wojownika, —

Zdumione oko rozeznać nie może:

Jaki to potwór z lasu się wymyka?

Bo ludzkich kształtów dojrzeć tu niesnadnie[35],

Chyba je serce lękliwe odgadnie.

VII.

Na przodzie Litwy książę Trojden hasa:

Ma strój ozdobny junacko a suto,

Uderza w trąbę, co wisi u pasa,

W trąbę bawolą we srebro okutą.

Kibić[36] ma smukłą — znać zaraz młodziana,

A hełm wysoki, roboty nie lada,

A kita strusia, wiatrami rozwiana,

W pysznych zakrętach na szyję mu spada.

Twarz ogorzała, lecz kraśna[37] a świeża,

Brew'[38] lekkim marsem pysznie się najeża;

A spod brwi gęstej gdy spojrzeniem strzela,

To mu i sokół zda się nie dostoi —

Wzrokiem przeszywa pierś nieprzyjaciela

I czułe serce niewinnej dziewoi[39].

Włos kędzierzawy i kita pierzasta

Igrają z wiatrem, gdy leciuchno wionie;

Zdobi wąs czarny Trojdenowe skronie,

A czarna broda bujno mu zarasta.

Ręce niezbrojne, krom[40] lnianej odzieży,

By tem swobodniej wymierzać zamachy,

Pancerz u piersi kolcami się jeży,

A na ramionach ma skrzydełka z blachy.

Przez jedno ramię, na rzemiennym pasie

Wisi róg żubra, którym hasło dawa[41];

Przez drugie ramię szeroka, jaskrawa,

Zwisa siekiera, co krwi pragnąć zda się.

U boku wodza, na poprędze złotej,

Miecz długi, ciężki, niekształtnej roboty.

Rumak, obleczon czaprakiem z niedźwiedni,

I rży, i parska, snadź[42] zwycięstwo wróży…

Truchlejcie ludy krainy sąsiedniej,

Już wam podobno nie ostać się dłużej!

Nie dla popłochu, nie na popis marny

Ten hufiec z puszczy wynurzył się czarnej!

Aż rzeźwo słuchać, gdy ziemia zatętni

Pod kopytami niezliczonych koni,

Aż echo rade, gdy wojacy chętni

Gwarliwie jadą po leśnej ustroni,

Lub z męskiej piersi, co się nic nie lęka,

Zagrzmi w sto głosów pochodu piosenka.

VIII. Pieśń pochodu Litwinów[43]

Niech wesoło szumi las:

Kniaź do boju wezwał nas;

Umocnijmy dzisiaj ducha,

Jutro falą krew zaplucha —

Idziem w dobry czas.

Śmiało, koniu, idź na bój!

Towarzyszu dobry mój!

Kiedy pan twój wrogów draźni,

Ty nie pierzchaj dla bojaźni,

Ale mężnie stój.

W mocnych murach mieszka Lach[44],

Ale w piersiach jego strach;

A my Lacha w jednej chwili

Zwyciężyli, wyszydzili,

Wzięli twierdzy gmach!

Ziemię Niemców dobrze znam:

Bo dziewczęta kraśne[45] tam;

Lecz my Niemca krwią się zleli,

Krasawice[46] uścisnęli,

Nie uciekły nam!

Gdyśmy dalej poszli w tan,

Drżały mury gdańskich ścian —

My wypadliśmy z zasadzki,

Aż pobledniał[47] wódz krzyżacki,

Gdańskich murów pan!

IX.

Babiński zamek choć ludny i zbrojny,

Lecz mur i rycerz niegotów do wojny.

Zwodzona brama na oścież otwarta,

Wały zarosły, ostrokół wyjęty,

Wodzowie drzemią, a żołdacka warta

W sąsiednich puszczach walczy ze zwierzęty[48]:

Bo książę Konrad syn Ziemowitowy

Polubił tylko biesiady i łowy.

Niedoświadczony, zwyczajnie jak młodzian,

Ognia nad domem nie baczy — i nie wie,

Że najstraszniejsze przygasłe żarzewie,

Że wróg najbliższy, kiedy najmniej spodzian[49].

Jeleń wysmukły przebieżał mu drogę,

Więc postanowił spolować rogacza,

I wszystkich wodzów, i całą załogę

Wezwał na łowy.

Drużyna junacza,

Barony państwa, jakby motłoch ślepy,

Marnie w ostępach łamią swe oszczepy.

Już drugi tydzień jak goście sproszeni:

Z rana za zwierzem goni się gromada,

W południe sypia wpośród leśnych cieni;

Wieczorem gwarno do uczty zasiada,

A książę wesół — a zdrojami płyną

Miód mazowiecki i pannońskie[50] wino.

X.

Właśnie przy zwłokach leśnego rogala

Huczna drużyna piła pogrzebowe,

Gdy łoskot trąby odezwał się z dala,

Głuchy, niepewny, stłumion[51] przez połowę[52];

Raz… drugi… trzeci… ozwały się wreszcie

Okrzyki mężów i płacze niewieście.

Konrad spójrzenie zwrócił ku drużynie:

«Słyszycie — mówi — skąd ten okrzyk płynie?»

«Nic, Mości książę, wszak słuch mi się nie ćmi;

(Odpowie Pełko, starszy wojewoda)

To jakaś w wiosce kłótnia między kmiećmi[53].

Kończmy kielichy: bo przerywać szkoda!»

«Czyście słyszeli te trąby rozgwary?»

(Zapytał książę Zbigniewa Kanclerza).

«To jakiś strzelec zwoływa[54] ogary.

Śpieszmy do lasu: bo opuścim zwierza».

«Widzicie łunę pożarną na niebie?»

(Rzekł ku Lassocie, staroście warowni).

Lassota spójrzał naokoło siebie:

«To nic — odpowie — to jacyś wędrowni,

Jacyś pielgrzymi, wracając z odpustu,

Przy drodze sobie naniecili chrustu[55].

Spocznijmy raczej, miłościwe książę:

Bo jutro rano pracowite łowy.

Niech Wasza Miłość swój pancerz odwiąże».

Taką dał radę starosta grodowy;

Trafiło słowo do ucha Konrada:

Odwiązał pancerz i swój oszczep składa,

A na niedźwiedni, jak w miękkiej pościeli,

Układł się[56] książę, plemię Ziemowita;

Wzorem książęcia dworzanie posnęli.

A poza lasem znowu trąba zgrzyta

I słychać jęki zmięszane z hałasem,

I chmura dymu zawisła nad lasem.

XI.

A Trojden w zamku — już wdarł się na wały,

Powiązał straże łyczanemi[57] sznury[58];

Trąby litewskie w warowni zagrały;

Wstąpił w swe prawa zwycięzca ponury.

Litwin z okrzykiem do skarbcu się wdziera

I srebra Piastów garściami rozdziela.

Drzwi do kaplicy rozdarła siekiera,

Gdzie był złocisty obraz Zbawiciela;

Zabrano srebrne wzorzyste ornaty,

Złote kielichy i relikwijarze.

Do nóg Trojdena padał ksiądz brodaty,

Pewien, że świętość uszanować każe.

Trojden popatrzył na oblicze Chrysta:

«To Bóg wasz? — spyta — za cóż go męczycie?»

Stanął, podumał — i łza uroczysta

Z oczu pogańskich polała się skrycie;

I rzekł do księdza: «Ten krzyż to mi znany,

Bo go Krzyżacy na swych płaszczach noszą;

Pewno to przez nich Bóg ukrzyżowany:

Bo oni męczyć gotowi z rozkoszą.

Czemuście, pytam, stary wajdeloto,

Nie dali wiedzieć do Litwy w tej chwili?

Tam insze bogi — ale mniejsza o to —

Waszego Boga my byśmy bronili.

Och! jak on cierpi! jak zraniony srodze!

Za cóż go męczą ciernistą koroną?» —

Tak mówił Trojden — i krzyknął na wodze,

By nic z kaplicy więcej nie ruszono.

Litwa, czcząc rozkaz książęcej potęgi,

Wyszła z kaplicy i dalej się wali

W ciemne komnaty, gdzie chowano księgi

Pargaminowe[59] z klamrami ze stali.

Jedne z nich świętsze a oprawne suto,

Stalnym łańcuchem do półki przykuto; —

Insze, obite cedrowemi deski[60],

Pobożna ręka zebrała dokoła,

To są Doktory, Ojcowie Kościoła,

Z nich dusza ludzka ma pokarm niebieski;

A insze pracy niesłychanej potem

I piękne kunsztem wybornej skryptury[61],

Malował barwą, naprowadził złotem

Mnich benedyktyn świętokrzyskiej góry —

To chrześcijańskiej nauki filary

Ewangielija[62] lub Testament stary;

A insze zasię pargaminu skręty,

Żywe świadectwo pięknej świata chwili,

To Marek Tullus, Horacy, Wirgili,

Starego Rzymu relikwijarz święty.

Rzym, chrzestna matka Lechowej krainy,

Tuląc ją k'sobie[63] niedawnemi laty[64],

Podarowała ten spadek jedyny,

Jak święte krzyżmo[65] wiary i oświaty.

Piśmienne skarby Piastowie od wieka

Zbierali skrzętnie, kupowali drogo.

Ale się Litwin w książki nie zacieka:

Lęka się czarów, które w nich być mogą.

Zamknięty w klamrach może tam duch jaki

Wywoła wróżbę Litwinom złowieszczą;

Kto wie, te czarne i kraśne[66] zygzaki

W swych ostrych żądłach czy jadu nie mieszczą.

Tak się lękając nieznanej potęgi,

Trojden spoglądał na łacińskie księgi;

Wdział rękawicę — i wolumen stary

Ujął, popatrzył raz, drugi i trzeci,

I rzekł do Litwy: «Wynieście te czary,

Puścić je z dymem — niechaj zło uleci».

Więc dzika tłuszcza na księgi się miota,

Odziera klamry ze srebra i złota,

I w środku zamku suty[67] ogień kładnie[68],

I skarby wiedzy rzuca nań bezładnie.

A kiedy ogień z między kart wybucha,

Gdy się pargamin kurczy i popieli,

Litwini z boku naocznie widzieli

Latającego ponad stosem ducha:

Jak biały ptaszek zwinął się w przestrzeni.

Otoczon blaskiem ze siedmiu promieni.

To był zaprawdę duch mądrości Bożej,

Z którego Światło, Roztropność, Odwaga;

Ten Duch skrzydlaty nie mści się, nie sroży;

Kiedyś go Litwa na klęczkach przebłaga;

On na jej głowę rzuci swe odblaski

Ze siedmiorakich promieni swej Łaski.

XII.

Aż dotąd w zamku był rabunek cichy:

Związana warty[69] żołnierska drużyna,

A tłum niewieści i dwa stare mnichy

Żadnym oporem nie drażnią Litwina,

Kto niedołężny, pogląda z daleka,

Kto może uciec, trwożliwie ucieka.

Ale gdy Litwin lochów się dopyta,

Gdzie stały miody kołodzieja Piasta,

Gdy pije stare wina Ziemowita,

W zagrzanych głowach szaleństwo urasta.

Już się zwyciężca[70] na niewiasty miota,

Na karkach starców próbuje brzeszczota,

Podkłada ogień pod dębowe ściany,

Puszcza do okien kamienie i strzały,

Już dzikie pieśni, już trąby zagrały,

Zawył wrzask dziki z płaczem pomięszany;

A kędy[71] stąpią zwyciężcy gwałtowni,

Krew bryzga ziemię i ściany warowni

Wtem most zatętnił — i co siła zmoże

Pędzą z ostępu strzelcowie[72] Konrada,

Zbrojni w oszczepy i myśliwskie noże.

Pełko piorunem na Litwiny[73] wpada,

Tratuje końmi ich wpół pijane głowy,

W szerokie piersi wpędza sztych stalowy.

Prędko się Litwa z upojenia trzeźwi

Sygnałem trąby i krwawemi dzieły[74],

I bój gwałtowny zakipiał tém rzeźwiej,

Że chrobre piersi dawno go pragnęły.

W lekkich kolczugach wymuskane Lachy

Zwinniej harcują i mieczami sieką;

Litewskich ramion silniejsze zamachy

Zadają cięcia straszliwsze daleko.

Grzmią silne piersi, człek z człekiem się splata,

Zgrzytają miecze po pancernej blasze,

Prosta niedźwiednia i zbroja bogata

Latają w szmaty — łamią się pałasze,

Żelazne hełmy druzgocze siekiera,

Śmierć ulatuje i swe łupy zbiera.



XIII.

Dowódca zamku Pełko siwobrody

Z młodym Trojdenem puszcza się w zawody.

Wiek ich nierówny, ale dzielność równa;

Spotkać się z sobą pragną najgoręcej:

Dusza Trojdena ognistsza, gwałtowna;

Lecz Pełko w boju doświadczony więcej.

Zwarli się na pół żelaznemi ciały[75]

Jeden drugiego nie zachwiał, nie zdążył;

Grzmotnęli w miecze, aż skry posypały —

Lecz żaden miecza w piersiach nie pogrążył.

Ciosy Trojdena piorunem ognistym

Z góry z gwałtownym uderzają świstem.

Pełko, jak granit mchem siwym porosły,

Tępi pioruny na swem twardem łonie.

W oczach Trojdena całe piekło płonie; —

U Pełki uśmiech bohaterski, wzniosły,

Miecz zda się przyrósł do prawicy dziada,

Na każde cięcie — cięciem odpowiada,

Po każdym ciosie znać, że wprawna ręka,

Lach litewskiego nie szczędzi mocarza,

Gniewem nie płonie, śmierci się nie lęka,

Życia niebacznie na sztych nie naraża:

Był to bój piękny — i Litwa, i Lachy

Stanęli patrzeć, co się zeń wywiąże.

Lach miał kolczugę, a litewskie książę

Pancerz ze szwedzkiej wykowany blachy.

Miecz u Litwina był gruby, miedziany,

Kuty po prostu w niemieckiem kowadle,

Zwijał się w rękach szybko i zajadle,

Rąbał kolczugę, lecz nie zadał rany.

A miecz u Pełki stalowy, wenecki,

Dobrze hartowny i cieńki[76] jak wstęga,

Takt jego pewny, zamach nie zdradziecki,

Przekrawa pancerz, aż do ciała sięga,

A gdzie dosięże, to jak ogniem pali,

Kraśny[77] krwi sznurek wytryska spod stali.

Lecz takie cięcia, to jak żądła pszczole[78]

Burzą do zemsty Litwina nad Lachem:

Trojden zakipiał — i silnym zamachem

Strzaskał mu stalną przyłbicę na czole.

Pełko się zachwiał i na odlew płatnie,

Pancerz Trojdena ugiął się podatnie;

Aż prysnął rzemień, co mu pancerz spinał,

Ciężki napierśnik oderwał się z szyje[79]; —

Już w rękach Lacha wenecki puginał

Miał się dopytać, kędy serce bije;

Gdy mężny Trojden swe miedziane ostrze

Wrąbał mu w czoło — padł lacki[80] wojwoda,

Jak dąb spróchniały gdy się gromom poda,

Z trzaskiem po ziemi konary rozpostrze,

Pierś Lacha takty ostatnie dobija,

A usta szepcą: Jezus i Maryja…

Skonał…

XIV.

Litwini wszędy górę biorą;

Lach pod ich stopy rzuca miecz z pokorą.

Jeszcze krwią płynie podwórzec zamkowy,

Jeszcze gdzieniegdzie walka kipi żwawo.

Leżą na ziemi okryte kurzawą

Szczątki zbroicy[81] i ludzkie tułowy,

Dobija rannych litewska siekiera,

Jęk konających aż duszę rozdziera.

Już Trojden z Lachów boleśnego[82] jęku

Może odgadnąć zupełną wygranę[83], —

Zamek bezbronny ujrzawszy w swem ręku,

Chce z niego zabrać łupy niezabrane,

Więc broń obejrzał, porozstawiał czaty

I poszedł w dalsze zamkowe komnaty.

XV.

Po starych komnat kamiennej podłodze

Idzie stukając miedzianym brzeszczotem,

Wiedzie za sobą swoje chrobre wodze[84],

A twarz zwyciężcy zlana krwią i potem.

Kibić ma smukłą, znać zaraz młodziana,

A hełm wysoki, roboty nie lada,

A kita strusia wiatrami rozwiana

W pysznych zakrętach na szyję mu spada.

Twarz ogorzała, lecz kraśna a świeża,

Brew' lekkim marsem pysznie się najeża.

A spod brwi gęstej gdy spójrzeniem strzela,

To mu i sokół zda się nie dostoi:

Wzrokiem przeszyje pierś nieprzyjaciela

I czułe serce niewinnej dziewoi.

Choć jest zwyciężcą wśród warowni Piasta,

Szałem wściekłości oko mu nie płonie,

Zdobi wąs czarny Trojdenowe skronie,

A czarna broda bujno mu porasta.

Ręce niezbrojne, krom lnianej odzieży,

By tem swobodniej wymierzać zamachy.

Pancerz u piersi kolcami się jeży,

A na ramionach ma skrzydełka z blachy.

Dwie mu popręgi idą przez ramiona:

Na jednej trąba, którą hasło dawa,

Na drugiej ostra, szeroka, jaskrawa,

Zwisa siekiera już krwią napojona;

Krew'[85] na jej ostrzu jeszcze się rumieni,

Spada kroplami na tafle kamieni.

XVI.

Z głuchym łoskotem przeszli dwie komnaty,

Tylko im echo na odpowiedź tętni.

Tu stare Piasty dawniejszemi laty[86],

Tu ucztowali wodzowie pamiętni,

Tu zwykł i Konrad zmordowany łowy[87]

Ucztować z pany, ze swymi starosty;

Na łosich rogach wsparty stół dębowy,

Dalej ławice[88], gdzie siada lud prosty;

A dalej sfory przykute do ściany,

Gdzie śpią ogary i łowcze brytany;

A dalej komin, co w słotną pogodę

Sowitym ogniem wybuchał po sali,

Kędy siadają starcy siwobrode[89],

A u ich kolan pachołkowie mali,

Gdzie z piersi mężów wesołość wybucha,

Gdzie miód i wino leje się w puchary; —

Dziś ta komnata i pusta, i głucha,

Ledwie rozmierzyć okiem jej obszary,

Tylko tu goszczą od końca do końca

Echo rozwlekłe i pasemka słońca

U krat okiennych.

Komin się nie węgli,

Gwar pogadanki nie kipi wesoło.

Litwini przeszli, spójrzeli wokoło,

Wreszcie do trzecich podwojów[90] dosięgli.

XVII.

Trojden pchnął we drzwi — ciężkie rygle pękły,

Skrzypnęły rdzawe zawiasy na osi.

Litwin się cofnął, jak gdyby przelękły,

Rękę do boku… i już miecz podnosi:

Mniemał, że jaka ukryta zasadzka,

Miał już syn puszczy zaryknąć z nałogu;

Lecz się opatrzył — to dziewica lacka

Przeciw zwyciężcom stanęła na progu.

Była to Hanna, córka Ziemowita,

Rycerska siostra gnuśnego Konrada.

Jak biała róża, gdy jeno[91] rozkwita,

Tak twarz dziewczęcia nadobna i blada;

Lecz jej spójrzenie ogniście się żarzy,

A wyraz strachu nie postał na twarzy.

Po ojcu wnuczka i prawnuczka Piasta,

Kędy się rodzą i Chrobrzy, i Śmiali,

Wśród szczęku broni rodzi się, wyrasta,

Dzieckiem igrała z bardyszem ze stali.

Stara piastunka nad księżniczki głową

Nuciła starą piosenką bojową,

Gwarzyła różne ciekawe powieści

O Litwie srogiej i łagodnej razem;

Cóż więc dziwnego, że umysł niewieści

Zbratał się z wojen straszliwym obrazem?

W czarnej odzieży i w białem nagłowiu,

Stanęła we drzwiach jak rycerz na straży,

Myśliwski oszczep dzierżąc w pogotowiu,

Groziła przebić, kto wnijść się odważy.

Litwin oszczepu nie lęka się pchnięcia,

Złamałby oręż, co dziewica pieści;

Lecz piękny wyraz godności niewieściej

Straszliwszem ostrzem przebił pierś książęcia.

Jakiś wstyd przebiegł po zwyciężców tłumie;

Znowu spójrzała — cofnęli się srodzy,

I mową ruską, co Litwa rozumie,

Tak się ozwała do litewskich wodzy:

«Słabość dla mężnych jedyna zapora.

Nie wnijdziesz dalej: bo tam matka chora.

Książe rycerskie! bądź wierny twej cześci,

Nasza niedola niech nas zabezpiecza.

Szanuj dom Piastów w dniu jego boleści,

Nie nadużywaj praw twojego miecza.

Prawa zwyciężcy, zdobyte gwałtownie,

Kończą się tutaj, gdzie jęczy choroba.

Masz skarby nasze, piwnice, zbrojownie,

Zabieraj wszystko, co ci się podoba,

A cześć uszanuj w godzinę złowrogą:

Bo twoje losy przeważyć się mogą.

Nie patrz szyderczo, że słaba i młoda

Grożę oszczepem chrobremu wodzowi:

Gdy o cześć idzie, Bóg losy stanowi,

Bóg mię uzbraja, a rozpacz sił doda.

Potrafię umrzeć; lecz dopóki zginę

Nie wstąpisz, wodzu, w komnaty matczyne!»

Rzekła — i k'piersiom[92] litewskiego księcia

Podnosi oszczep, na życie niepomna,

Płonie w jej twarzy wstydliwość dziecięcia,

A w oczach zapał i wola niezłomna.

XVIII.

Trojden pokraśniał[93], spuścił wzrok ku ziemi

I zakłopotan do dziewicy rzecze:

«Kniahini Lachów! my chrobrzy z chrobremi;

Lecz u nas w piersiach jest serce człowiecze.

Żaden zły zamiar w mej myśli nie postał,

I żal, i wstyd mi, żem zwyciężcą został.

Lecz na to wojna… ta czasem zaślepi,

Czasem się rycerz w bitwie zapomina,

Wziąłem wasz zamek — to nie moja wina:

Dlaczegóż wasi nie strzegli go lepiej?

Nie wskrzesić z martwych tych, co w boju padli;

Lecz każę przestać wojennej srogości.

Nie mówcie, proszę, żeśmy zbyt zajadli,

Przyjmijcie, Lachy, Litwinów za gości;

Dziś w waszym zamku zajmiemy załogę,

A jutro w dalszą puścimy się drogę!»

Rzekł i na stronę wodzów odprowadza,

Wydał rozkazy do drużyny dzikiej

I w jednej chwili Trojdenowa władza

Ucisza w zamku bojowe okrzyki.

Staje jak wryta zawścieklona tłuszcza,

Wpół taktu w bójce żelazo upuszcza,

Tylko z dziedzińca posłyszysz z daleka

Jęknie raniony lub trwożny ucieka.

XIX.

Hanna oparta na drzewcu od włócznie[94],

Zdumionem okiem na Trojdena patrzy;

Bo czyn szlachetny, piękniejszy im rzadszy,

Serce dziewicze zhołduje widocznie,

Jeśli chcesz mężu mieć łaski Kupida[95],

Trefić twe włosy na mało się przyda,

Niechaj niewiasta raczej na twem czole

Pięknego czynu widzi aureolę!

Ty strojny blaskiem twojego promienia,

Zostaw zaloty pieszczonej młodzieży,

Niech z oczu twoich zamiast przymilenia

Jak błyskawica wielka myśl uderzy,

A ta co myśli, co czyny wywoła,

Potędze twojej oprzeć się nie zdoła,

Dusza jej stanie w nadziemskim zakresie.

Dumna twym czynem przestanie być płocha,

Ołtarz dla ciebie w swojem sercu wzniesie,

Wprzódy uwielbi, potem cię pokocha,

A taką miłość, uwielbienie, chlubę,

Niełacno z serca, niełacno utraci,

Choćbyś jak Trojden w jej dom niósł zagubę,

Choćbyś się skrwawił posoką[96] jej braci,

Ona niepomna swych łez i rozpaczy,

Duszę pogrąży w twego czynu pięknie,

Wszystko zapomni, wszystko ci przebaczy

I mimowolnie przed tobą uklęknie,

Bo serca niewiast lękliwe a drżące,

Każde wrażenie do głębi poruszy,

Czułe na piękno jak kwiatek na słońce,

Lubią się zdumieć bohaterskiej duszy.

XX.

Trojden powrócił — a na jego czele

Już się promieni cnotliwe wesele

I pięknym blaskiem wzrok mu się rozżarzy,

I mężne ręce jak do prośby składa;

Tak w tej postaci było mu do twarzy,

Że się spłoniła krasawica blada.

«Kniahini Lachów! wnet bój się uśmierzy;

Wrócę[97] wam łupy, wynagrodzę straty.

Wpuśćcie mnie teraz do dalszej komnaty,

Niechaj się waszej pokłonię macierzy[98],

Niech trudy wojny złożywszy z mej szyje,

Z Piastowym rodem chleb i sól spożyję».

«Szlachetny Kniaziu! — odpowie mu Hanna —

Możesz rozkazać, a prosisz z pokorą.

Ale twój pancerz i zbroja blaszanna

Może przestraszyć moję matkę chorą,

Na twym toporze i na pochwie miecza,

Patrz, jeszcze płynie świeża krew' człowiecza.

Zdejm z głowy kirys[99], odpasaj oręża,

A chleba z nami spożyjesz pospołu.

U moich przodków szerokiego stołu

Jest gdzie pomieścić rycerskiego męża.

Rycerstwo nasze jest przy moim bracie,

Wkrótce powróci z obławy na zwierza,

I wypijecie puchary przymierza,

I ręce sobie chętliwie[100] podacie.

U Ziemowitów — u stołu Konrada,

Nie bój się, żadna nie grozi ci zdrada!»

XXI.

Wyszła uprzedzić matkę o gościnie,

Trojden zdejmuje hełm pierzasty z głowy,

Otarł krew' lacką, co po zbroi płynie,

Odpasał z ramion swój topor stalowy

I miecz swój gruby, wykowany z miedzi,

I tęskno z komnat czekał odpowiedzi.

XXII.

«Wnijdź, książę Litwy! gość w domu, Bóg w domu».

Mówiła Hanna rumieńcem oblana,

Wzięła za rękę pięknego młodziana,

A już jej ręka drżała po kryjomu.

Szli przez komnatę sklepioną, wysoką, —

Nic nie przerywa uroczystej ciszy;

Trojden k'niej zwrócił płomieniste oko

Cóś mu się zdało, że westchnienie słyszy;

Zwiesiła główkę — a Pan Bóg że zgadnie,

Co się tam w myśli dziewicze zakradnie,

Wtem się sąsiednia otwarła alkowa[101]:

Tam matka Hanny, poważna matrona,

Księżniczka z Rusi, Ziemowita wdowa,

Jęczała długą niemocą dotkniona

I obyczajem swej rodzinnej strony

Chciała uklęknąć — lecz chwieje się, słania.

«Kniahini Lachów! — rzekł Trojden wzruszony —

Dajcie mi rękę na znak przejednania».

«Nie gub nas, nie gub i duszą, i z ciałem!

My wiemy, wiemy, czem są wojny prawa!»

Mówiła matka z wejrzeniem nieśmiałem,

A łza boleści na jej oczach stawa[102].

«Pokój wam, księżno! — Trojden jej odpowie,

Zgrzybiałą rękę całując z pokorą —

Nie bój się Litwy: już my nie wrogowie;

Złóż na posłanie twoję[103] głowę chorą.

W twym grodzie Litwin tryumfował górą;

Lecz się ukorzył przed kraśną[104] twą córą».

«Hanno! — spytała mazowiecka księżna —

Czemu Konrada nie mam przed oczyma?

Pewnie, gdy naszła drużyna orężna,

Wybiegł do walki — może go już nie ma!

O, głowa biedna! głowa moja siwa!

Jakiegoż dzisiaj sieroctwa dożywa!» —

I załamała rozpaczliwie ręce.

«Na co mi życie? na co mi zaszczyty?

Na co mi państwa i grody książęce?

Mówcie: gdzie Konrad? czy syn mój zabity?…

Wodzu Litwinów! tem samem żelazem

I mnie zabijcie… zabijcie z nim razem!»

«Konrad z panami na łowach się cieszy».

(Odpowie Hanna). «On nic jeszcze nie wie.

Obaczył pewnie nad zamkiem żarzewie[105],

Nie bój się, matko, zaraz tu pośpieszy».

XXIII.

«Jam tutaj, matko! — zabrzmiał okrzyk w sali

Potrafię chodzić po ojcowskiej ścieżce.

Niedługo będą cieszyć się zuchwali:

Z grodu mych przodków wycisnę łupieżce[106]

Drzwi się rozwarły — i Piast młody wpada;

Zajadłość w oku, miecz w ręku Konrada.

«A, tuś mi Kniaziu!… tu na moje szczęście!»

Rzekł k'Trojdenowi podbiegając srodze.

Trojden bezbronny ścisnął silne pięście,

Grzmotnął mu w piersi, złożył na podłodze.

Krew' kipi w piersiach Piastowego syna,

Powstał z podłogi… słania się i chysta —

Miecz w jego rękach jak piorun zaśwista,

I straszna walka znów się rozpoczyna.

Litwin hartownej podobien[107] opoce,

Znowu mu w piersi całą siłą grzmoce.

Lecz w tejże chwili, jak jutrznia poranna,

Pomiędzy dwiema grzmotowemi chmury,

Między walczących przedziera się Hanna,

Rozbroić zapęd i gniew ich ponury.

«Nie sroż się, bracie! posłuchaj mię wolej[108];

Od twojej zemsty nie wskrzesną umarli.

Wiadoma losu wojennego kolej:

Litwini wpadli — nasz zamek odarli.

Była tu walka mordercza i wściekła;

Część naszych padła, a reszta uciekła.

Nasi zwyciężcy już byli gotowi

Rozpocząć pożar i rabunek w grodzie;

Jam tylko sama wyszła ku wodzowi —

Męska szlachetność już mu duszę bodzie:

Wstrzymała walkę jego woli władza,

Łupy nam wraca, szkody wynagradza.

Wyzuł się z hełmu, odpasał miecz kuty,

A teraz gościem przychodzi w te progi.

Nie czas na żale, nie czas na wyrzuty,

Złóżcie, rycerze, wasz zapęd złowrogi.

Ten, co szlachetnie usłuchał niewiasty,

Co miecz zwycięski sam na stronę kładnie[109],

Czyż ma żałować, że wszedł między Piasty

Zginąć w ich zamku zamordowan zdradnie?»

Tak mówi Hanna — a jasne jej oko

Zagrało blaskiem i łzami zachodzi.

Bystrem spojrzeniem zmierzyli się młodzi,

W głąb'[110] swego serca zajrzeli głęboko,

I w bratni uścisk serdecznie się wiąże

Z książęciem Litwy mazowieckie książę.

XXIV.

W dziedzińcach zamku, u jednego stołu,

Litwa i Lachy ucztują pospołu.

Synowie Piastów gościnni, bogaci,

Hojnie rycerstwu rozdają miód stary;

A Litwa spełnia najpierwsze puchary,

Jako spominek po umarłej braci,

Drugie w cześć bogów i ojczystej ziemi,

Trzecie na zgodę z dziećmi Lachowemi.

Ucztują wespół zgodni i weseli,

Jak gdyby nigdy wzajem krwi nie leli.

XXV.

A druga uczta na zamku Konrada.

Jeszcze weselej i jeszcze tam słodziej:

Wróg przeciw wroga do stołu zasiada,

Obadwaj[111] chrobrzy i obadwaj młodzi;

Toczą rozhowor[112] o łowach i psiarnie[113],

O bystrych koniach i rodzajach broni.

A Hanna włosy znad czoła odgarnie,

Patrzy w Trojdena, słów jego nie roni;

Tak zasłuchana i zaciekawiona,

Sama nie zgadnie, co się w głowie marzy;

Jeno skraśnieje jak wiśnia czerwona,

Gdy wzrok Litwina spocznie na jej twarzy;

A sama nie wie, że swemi oczyma

Lwa straszliwego na uwięzi trzyma.

Ale król puszczy nie zwykł do łańcucha,

Nie zdoła w ciszy zachować się dłużej;

Nie zwykła taić, gdy się serce burzy,

Mężna pierś jego westchnieniem wybucha;

Nalał swój puchar, wypił go w połowie:

«Kniahini Lachów! to za wasze zdrowie,

W cześć waszej córy! ja k'niej[114] sercem płonę.

Dajcie mi Hannę, dajcie mi za żonę!

My stara Litwa, żołnierscy a prości,

U nas długiemi słowy się nie mami.

Szerokie moje ziemice i włości;

Wiecznem przymierzem opiszę się z wami;

Książęce skarby złożę pod jej nogi;

Zrównam jej głowę z wielkimi mocarze[115];

Będzie czcić swoje, a ja swoje bogi,

Będzie się modlić, jak jej wiara każe;

Zostanie bóstwem na litewskiej ziemi;

Będzie królować nad ludźmi dobremi!»

«Mocarzu Litwy! jam tylko niewiasta;

(Odpowie matka) — jam przyzwolić rada.

Konrad jest głową u rodziny Piasta:

Mocarzu Litwy! zapytaj Konrada».

«Hanno! — brat spyta — wola, czy nie wola?»

Hanna oblicze w drobnych rączkach chowa:

«Trojden zwycięzca — jam branka bojowa,

Niechaj od niego zależy ma dola;

Niech waszym chęciom uczyni się zadość;

Będę nagrodą szlachetnego dzieła!»

Klękła przed matką i płakać poczęła,

A przez jej oczki prześwieca się radość.

Epilog

Lecz może mi powiecie, żem skończył zbyt skoro[116],

U nas się kochankowie tak prędko nie biorą,

Darujcie, jam podania nie wysnuł z mej głowy,

Wziąłem je całkowicie z kroniki dziejowej;

Jeden wiek pisze swoje, drugi swoje prawa,

Każdemu cudzy zwyczaj dziwnym się wydawa[117].

Historyja podania nie kłamie, jak tuszę[118]:

Ej dziwne Laszek oczy, a Litwinów dusze!

Litwa do pięknych czynów zapala się snadno[119],

Ej to cud pięknych oczu, co sercem zawładną!

Nie wstyd być dla mężnego pod urokiem wdzięku,

I złożyć krwawy brzeszczot, co już dzierżył w ręku,

Ej nie wstyd bajarzowi, nie wstyd dla pieśniarza,

Sławę takiego czynu gdy ludziom powtarza!

Każda cnota natchniona świętym Duchem Bożym,

Łacniej[120] się upamiętni, gdy ją w pieśń ułożym.

A gdy lubim powieści z upłynionej[121] chwili,

Dajcie ucho mej pieśni, czytelnicy mili,

A obrokiem duchownym niech was Bóg posili! —

Borejkowszczyzna.

D. 22. maja 1855.

Córa Piastów — powieść obecną osnuliśmy na podaniu zapisanem u p. Narbutta (Historia narodu litewskiego, t. IV, s. 288). Wypadek ten jakkolwiek nie podany z całą pewnością, lecz jeno zapisany w jakiejś notatce i na jej wiarę powtórzony, znaleźliśmy pełnym poezyi i dobrze charakteryzującym starą Litwę. Autor. [przypis autorski]

niedźwiednia — ubranie (futro) z niedźwiedziej skóry.

pożoga — wielki ogień, pożar.

bojak — wojak; żołnierz.

z sąsiady — dziś popr. forma N.lm: z sąsiadami.

czterma — dziś: czterema; tu forma skrócona zapewne dla zachowania rytmu wiersza.

bieżyć (daw.) — iść.

krew' — ten zapis ujawnia jeszcze daw. obecność na końcu wyrazu jeru miękkiego, półsamogłoski występującej w języku prasłowiańskim do XI w.

Kawas — bóg wojny. [przypis autorski]

Perkun (lit. Perkūnas) — w mitologii bałtyjskiej gromowładny bóg niebios, ognia, burzy i wojny, a także płodności; poświęconym mu drzewem był dąb (stąd może pochodzi nazwa bóstwa; indoeur. perk-: dąb); odpowiednik słowiańskiego Peruna.

marsowy — surowy, srogi.

jagoda (daw.) — tu: policzek.

cześci — dziś popr. D.lp: czci.

dumka — ludowa ballada.

stareć — forma z partykułą -ci; skróconą do -ć; streć to czasy: stare ci to [są] czasy.

wygwarzyć — tu: opowiedzieć.

Trojden a. Litawor Trojden, a. Traidenis (zm. 1282) — wielki książę litewski w latach 1269–1282, wybitny dowódca; prowadził wyprawy łupieżcze na ziemiach krajów ościennych; dwukrotnie pokonał zakon kawalerów mieczowych (pod Karusami i pod Kiernowem), powstrzymał najazd Tatarów; dążył do zjednoczenia Bałtów przeciwko niemieckim kolonizatorom chrześcijańskim, do czego udało się mu przekonać zmagających się w tym czasie z zakonem krzyżackim Jaćwingów, Żmudzinów i Prusów; działał na rzecz powrotu Litwy do pierwotnej wiary pogańskiej; zapoczątkował zbliżenie polityczne Litwy z ziemiami polskimi, mianowicie z Mazowszem (przypieczętowane ślubem córki z księciem mazowieckim Bolesławem II). W roku 1282, kiedy toczy się akcja utworu, nie mógł być „młodzieńcem”, jak jest tu opisywany, ponieważ walkę o władzę rozpoczął niemal 20 lat wcześniej, a więc liczył sobie co ok. 40 lat lub nawet więcej.

szuba — obszerny płaszcz a. futro.

kołpak — futrzana, wysoka czapka.

soboli — sobolowy; z futra sobola.

hatłas — atłas.

miedza — podłużny skrawek ziemi oddzielający pola uprawne.

nie wiedzieć (daw.) — nie znać.

szczepić — tu: rozszczepiać, dzielić na niewielkie kawałki.

cóś — dziś: coś.

Narymunt (1300–1348) — postać znacznie późniejsza, pierworodny syn wielkiego księcia litewskiego Giedymina, nie przejął władzy po ojcu; Trojden przejął władzę po Szwarnie (lit. Švarnas, 1230–1269).

Lachy — Polacy.

Konrad II czerski (1250–1294) — książę mazowiecki 1264–1294; w 1262 r. w wyniku najazdu na Mazowsze wojsk litewskich pod dowództwem Trojnata zginął jego ojciec, a on sam popadł w dwuletnią niewolę.

bardysz a. berdysz — topór bojowy osadzony na długim drzewcu.

gdyby — tu: jakby, niby.

chrobry (daw.) — dzielny, mężny, śmiały, silny.

korbacze — bat o krótkim trzonku i do którego przytwierdzano pęk rzemieni, służył to wymierzania kary chłosty, także: kańczug, harap; tu prawdopodobnie chodzi o kiścień (a. masłak): broń obuchową, zbudowaną z krótkiego trzonka, do którego łańcuchem a. rzemieniem przymocowany był bijak w postaci kolczastej kuli, bywa on niekiedy mylnie zwany korbaczem.

rogoża — mata z sitowia.

tręzla (daw.) — uzda; uprząż jeździecka.

niesnadnie (daw.) — niełatwo.

kibić (daw.) — talia, stan; tu: górna część tułowia do pasa.

kraśny (daw.) — piękny a. czerwony, rumiany.

brew' — ten zapis ujawnia jeszcze daw. obecność na końcu wyrazu jeru miękkiego, półsamogłoski występującej w języku prasłowiańskim do XI w.

dziewoja — dziewczyna.

krom (daw.) — oprócz.

dawa — daw. forma 3.os.lp; dziś: daje.

snadź (daw.) — widocznie, prawdopodobnie.

Pieśń pochodu Litwinów — wariant z oryginalnej pieśni litewskiej. [przypis autorski]

Lach — Polak.

kraśny (daw.) — tu: piękny.

krasawica — piękna kobieta.

pobledniał — dziś: pobladł.

ze zwierzęty — daw. forma N.lm; dziś popr.: ze zwierzętami.

spodzian — spodziewany.

pannoński — pochodzący z Pannoni; Pannonia a. Panonia: w staroż. nazwa prowincji Imperium Rzymskiego, położonej na południe od Dalmacji, obejmująca ziemie dzisiejszych krajów: wsch. Węgier, wsch. Austrii, płn. Chorwacji, płn.-wsch Serbii, Słowenii, zach. Słowacji oraz płn. Bośni i Hercegowiny.

stłumion — stłumiony.

przez połowę — w połowie; połowicznie.

kmiećmi — dziś popr. forma N.lm: kmieciami; kmieć: chłop, członek ludności wiejskiej.

zwoływa — dziś popr.: zwołuje.

naniecili chrustu — rozpalili ognisko z chrustu.

układł się — dziś: ułożył się.

łyczany — zrobiony z łyka.

łyczanemi sznury — dziś popr. forma N.lm: łyczanymi (łykowymi) sznurami.

pargaminowe — pergaminowy.

obite cedrowemi deski — dziś: obite cedrowymi deskami.

skryptura — sztuka pisania, kaligrafia.

Ewangielija — dziś: Ewangelia.

k'sobie (daw.) — do siebie.

niedawnemi laty — dziś: niedawnymi latami; w niedawnym czasie.

krzyżmo — tu: uroczyste namaszczenie; krzyżmo to mieszanka oliwy i wonnego balsamu, którą używa się w chrześcijaństwie przy udzielaniu różnych sakramentów (chrztu, bierzmowania, święceń kapłańskich).

kraśny — tu: czerwony.

suty — obfity, wielki.

kładnie — dziś: kładzie, podkłada.

związana warty — dziś: związana wartami.

zwyciężca — dziś: zwycięzca.



kędy (daw.) — gdzie.

strzelcowie — dziś forma M.lm: strzelcy.

na Litwiny — dziś: na Litwinów.

dzieły — dziś forma N.lm: dziełami.

ciały — dziś forma N.lm: ciałami.

cieńki — dziś: cienki.

kraśny — tu: czerwony.

żądła pszczole — dziś: żądła pszczele.

z szyje — dziś popr. forma D.lp: z szyi.

lacki — polski; pochodzący z Lachów.

zbroica — zbroja.

boleśny — dziś: bolesny.

zupełną wygranę — dziś B.lp: (…) wygraną.

Wiedzie (…) swoje chrobre wodze — dziś: (…) swoich chrobrych wodzów.

krew' — ten zapis ujawnia jeszcze daw. obecność na końcu wyrazu jeru miękkiego, półsamogłoski występującej w języku prasłowiańskim do XI w.

laty — dziś popr. forma N.lm: latami.

zmordowany łowy — dziś popr. forma N.lm: (…) łowami.

ławica — tu: ława.

starcy siwobrode — dziś: starcy siwobrodzi.

podwoje — podwójne drzwi.

jeno (daw.) — tylko.

k'piersiom — ku piersiom, do piersi.

pokraśnieć — tu: zaczerwienić się.

od włócznie — daw. forma D.lp r.ż.; dziś: od włóczni.

Kupid — Kupidyn, Amor; bożek miłości.

posoka — krew.

wrócić — tu: zwrócić, oddać.

macierz (daw.) — matka.

kirys — zbroja osłaniająca korpus rycerza do pasa; tu: hełm.

chętliwie — chętnie, ochoczo.

alkowa — pomieszczenie narożne; tu: sypialnia.

stawa — dziś: staje.

twoję — dziś popr. forma B.lp: twoją.

kraśny — tu: piękny.

żarzewie — dziś: zarzewie; tu: łuna pożaru.

łupieżce — dziś popr. forma B.lm: łupieżców.

podobien — dziś: podobny.

wolej (daw.) — lepiej.

kładnie — położy.

głąb' — ten zapis ujawnia jeszcze dawną obecność na końcu tego wyrazu jeru miękkiego, półsamogłoski występującej w języku prasłowiańskim do XI w.

obadwaj — dziś: obydwaj.

rozhowor — rozmowa.

psiarnie — daw. forma Ms.lp r.ż.; dziś: o psiarni.

k'niej (daw.) — ku niej.

z wielkimi mocarze — dziś: z (…) mocarzami.

skoro (daw.) — szybko.

wydawa — dziś popr. forma 3.os.lp: wydaje.

tuszyć (daw.) — mieć nadzieję; por. otucha.

snadno (daw.) — łatwo.

łacniej (daw.) — łatwiej.

upłyniony — ten, który upłynął; przeszły.


home | my bookshelf | | Córa Piastów |     цвет текста   цвет фона   размер шрифта   сохранить книгу

Текст книги загружен, загружаются изображения



Оцените эту книгу